Mózg

Najważniejszą częścią systemu nerwowego jest mózg. Zdawać by się mogła, że z dobrym mózgiem łączy się także dobry umysł. Dawniej przypuszczano, że wielki mózg jest warunkiem dobroci umysłu. Temu przypuszczeniu odpowiadały także pomiary, wykonane na mózgach narodów cywilizowanych i dzikich.

Mieszkańcy Europy mają mózgi o pojemności 1580 kub. centymetrów, Chińczycy 1510 kub. cent., nieucywilizowane ludy tylko 1330 kub. cent. Tymczasem całe to przypuszczenie obalają mózgi niektórych wielkich mężów, które okazały się tak małymi, że co do objętości mózgów ludzie ci powinni byli stać poniżej australijskich papuasów.

Mózg Gambetty, jednego z największych ludzi, jakich wydała Francja w drugiej połowie przeszłego wieku, ważył tylko 1100 gramów. Inni czynili wartość mózgu zależną od masy t. z w. szarej kory, pokrywającej mózg. Przypuszczali, że im więcej mózg jest pofałdowany, a więc im więcej ma tej szarej kory, tym korzystniejszym jest umysł. Ale pokazało się, że pofałdowane mózgi znajdują się także i u idiotów, t. j. ludzi z bardzo małymi zdolnościami.

Dla wychowania jest zresztą cała ta sprawa obojętną, ponieważ wychowawca otrzymuje już gotowy umysł i po większej części nie może zmienić warunków, od których jakość umysłu jest zawisłą.

Nie bez wpływu na napięcie umysłowe jest zapewne także dziedziczność. Jak u zwierząt rozróżniamy szlachetniejsze rasy, które zalety rodzinne przelewają na potomstwo, tak też rasowe uszlachetnienie widzimy w umysłowym uzdolnieniu ludzi. W ogólności rzec można, że jeden człowiek z wyjątkowymi zdolnościami jeszcze nie stanowi rasy umysłowo uszlachetnionej, lecz że dopiero kilka pokoleń po sobie zapewnia potomstwu wyższe uzdolnienie.

Tak zwane wyższe stany dostarczają w ogólności szkołom zdolniejszych uczniów, niż stany niższe. Jeżeli jednak ze stanów najniższych wychodzą ludzie uzdolnieni, pochodzi to stąd, że te stany tylko najlepsze głowy i to zwykle po naradzie z księdzem i nauczycielem przeznaczają do wyższego kształcenia.

Ale i to, co się powyżej powiedziało, nie może uchodzić za bezwzględną prawdę, tak, że dla poszczególnego człowieka nie można stąd wyciągnąć żadnych wniosków. Zasada dziedziczności umysłowego uzdolnienia dopuszcza tyle wyjątków, że nieraz o istnieniu dziedziczności, jako prawa, można powątpiewać.

Działanie dziedziczności objawia się w całych wiekach i pokoleniach, ale gdyby ktoś chciał postawić zasadę: „mądrego ojca mądry syn”, to na mocy tysięcy przykładów można równie słusznie wygłosić zasadę: „mądrego ojca głupi syn”, albo „głupiego ojca mądry syn”.

Czytając dzieło o dziedziczności, napotykamy tam zestawienie całego szeregu wypadków, w których widocznie zdolności umysłowe rodziców przeszły na dziecko. Wtedy jesteśmy pod urokiem tego, co czytaliśmy i czujemy się skłonni dziedziczności przypisać ogromny wpływ na przyrodzone uzdolnienie. Tymczasem przeciw przytoczonym kilku set przykładom można przytoczyć kilka tysięcy przykładów, w których działania dziedziczności nie można się dopatrzeć.

W wielu razach trudno powiedzieć, czy dziedziczność, czy wychowanie daje człowiekowi uzdolnienie. Jeżeli syn dzielnego kupca jest także dzielnym kupcem, któż rozstrzygnie, czy on zdolność tę odziedziczył po ojcu, czy też ona u niego się wyrobiła przez chowanie się wśród kupieckich wyobrażeń?

Sławny muzyk, Sebastyan Bach, był podobno dwudziestym drugim z rzędu muzykiem w swej rodzinie, a więc prawdopodobnie zdolność do muzyki odziedziczył po przodkach, ale urodzenie i życie wśród muzykalnej rodziny mogło także w nim wyrobić uzdolnienie do muzyki.