Umysł

Za pomocą umysłu myślimy, ale ten umysł sam ze siebie nic nie wie i nic nie umie. Co z zewnątrz nie weszło do umysłu za pośrednictwem zmysłów, czego człowiek nie widział, nie słyszał, nie smakował, nie wąchał i nie dotknął się, tego nie wie. Umysł sam ze siebie nie wie, że jedne rzeczy są dobre i szlachetne, a drugie złe i podłe, lecz tego musi się nauczyć z zewnątrz. Gdyby umysł zupełnie odcięty był od świata, toby mógł myśleć, ale nie miałby o czym myśleć. Na szczęście jednakże tak nie jest.

Pusty umysł człowieczy wypełnia się wyobrażeniami, doprowadzanymi przez zmysły. Myślenie ludzkie byłoby jednakże bardzo niedostateczne, gdyby te wyobrażenia, wszedłszy do umysłu, znikały bezpowrotnie.

Umysł zatrzymuje wyobrażenia, czyli pamięta. Co do umysłu raz weszło, to w nim najczęściej zostaje i występuje nieraz w chwili, kiedy się tego najmniej można spodziewać, tj. we śnie. W ten sposób gromadzi się w umyśle, jak w obszernym śpichlerzu, coraz więcej wyobrażeń, a a śpichlerz ten ma niejako rozsuwalne ściany, bo się nigdy nie przepełnia.

Ale nie na tym koniec czynności umysłu. Umie on łączyć ze sobą wyobrażenia i tworzyć sądy, umie pojedyncze wyobrażenia zestawiać obok siebie, porównywać je, wydzielać przypadkowe własności, a na mocy właściwych ściągać je w ogólne pojęcia, z którymi muszą się zgadzać szczegółowe wyobrażenia, wchodzące w zakres pojęcia, umie on z szeregu pozyskanych wyobrażeń wytwarzać nowe bez wpływów zewnętrznych przez samo myślenie, czyli wyobrażać sobie, umie on wreszcie wnioskować.

A kto umysł tego wszystkiego nauczył? Nikt.

Przyniósł on tę zdolność ze sobą. Zdolność tę ma tak samo dziecko, jak dorosły człowiek. Dziecko myśli tak samo jak dorosły. Jeżeli jednak wynik myślenia dziecka jest często fałszywy, a u dorosłego często prawdziwy, pochodzi to stąd, że dziecko wykonywa myślenie na szczupłym materiale, a dorosły na obszerniejszym.

Dziecko, które w swoim krótkim życiu widziało tylko jednego konia i jednego osła, między koniem a osłem nie zauważy może żadnej różnicy, ale człowiek dorosły, który w życiu swoim widział sto koni i sto osłów, będzie miał jasne i poprawne pojęcie o koniu i ośle.

Człowiek ma więc przyrodzone zdolności. Występują one w wieku dziecięcym bardzo wybitnie. Już przy ssaniu podobno są widoczne. Jedne dzieci na mocy tych zdolności łatwo i szybko, drugie trudno i wolno się rozwijają. Różnica bowiem pod tym względem u ludzi jest ogromna. Każdy prawie człowiek ma inaczej zorganizowany umysł. Wiedzę każdy umysł musi sobie zdobywać, ale zdobywanie to na mocy przyrodzonych zdolności rozmaicie się odbywa.

Przyrodzone zdolności są więc niejako mniej lub więcej korzystnym napięciem struny umysłowej, która stosownie do siły napięcia może wydawać mniej lub więcej drgań, wyższe lub niższe tony. Umysł może mieć z przyrodzenia rozmaitą: 1) siłę, 2) wrażliwość, 3) żywość.

Siła pierwotnych zdolności u zwierząt już jest rozmaita. I u zwierząt rozróżniamy jednostki mądre i głupie. W stosunku do zwierząt jest ona u ludzi pospolicie większa, lecz stopnie jej są bardzo różne.

U niektórych ludzi napięcie umysłowe jest tak korzystne, że myślenie odbywa się bez żadnego wysiłku. Z łatwością umysł ich przyjmuje wrażenia, z łatwością je zapamiętuje i odnawia, kiedy zachodzi tego potrzeba.

U innych to samo odbywa się z trudnością. Z trudnością przyjmują wrażenia i z trudnością je sobie przypominają.

Stąd pospolity sposób mówienia rozróżnia bystre i tępe głowy.