Wczesne wychowanie

Wychowanie łączy się bezpośrednio z wstępnym rozwojem umysłu. Wychowanie z natury rzeczy musi się rozpocząć bardzo wcześnie, bo znaczna część działania wychowawczego polega na przyzwyczajeniu. Początku przyzwyczajenia nie można odkładać do jakiegoś terminu, bo w wyborze tego terminu można by się łatwo omylić.

Rodzice postąpią dobrze, jeżeli wychowanie rozpoczną niejako od siebie i od swego domu, tj. jeżeli postarają się o zdrową, rozumną i uczciwą umysłową atmosferę, w której dziecko ma wzrastać, co niezmiernie ułatwia dobre przyzwyczajenie.

Zanim jednakże przedstawimy działanie wychowania, wypada nam się nad tym zastanowić, co właściwie wychowanie już w umyśle zastaje? Czy umysł dziecka jest niczym, z którego dopiero wychowanie coś robi, czy też on jest mniej lub więcej gotowym i jakiego rodzaju jest to, co człowiek ze sobą na świat przynosi? Jak przy każdej pracy, tak i przy pracy wychowawczej ważnym jest zbadanie gruntu, na którym ma powstać dzieło. Innymi słowy chodzi tu o to, czy człowiek ma zdolności i jakiego one są rodzaju.

Że człowiek ma zdolności umysłowe, co do tego nie może być żadnych wątpliwości. Codzienne doświadczenie poucza nas o ich istnieniu. „I w Paryżu nie zrobią z owsa ryżu” mówi polskie przysłowie o sile zdolności ludzkich.

Nazywamy jednego człowieka zdolnym, drugiego niezdolnym, ale między zdolnym a niezdolnym jest niezliczona ilość odcieni. Jak na miliony ludzi żyjących na ziemi nie znajdziemy dwóch, którzy by byli sobie równi co do budowy ciała, tak też i umysł każdego człowieka jest odrębny. Stąd pochodzi znany sposób mówienia, że, jeżeli dwóch robi to samo, nie jest to tym samym, bo każdy zrobi je inaczej podług swoich zdolności.

Zdolności, jakie człowiek ma, mogą mieć trojakie źródło: 1) albo są przyrodzone, 2) albo nabyte, 3) albo przyrodzone i nabyte. W dalszym ciągu przekonamy się, że trzecia możliwość sprawdza się u człowieka, t. j. że zdolności jego są mieszane, a więc pochodzą z przyrodzenia i nabycia.

Pomówimy najpierw o zdolnościach przyrodzonych.

Widzieliśmy w poprzedzającym rozdziale, że człowiek przynosi z sobą na świat pewne instynkty, które mu ułatwiają, a może nawet umożliwiają utrzymanie się przy życiu.

W porównaniu z instynktami zwierząt instynkty ludzkie są słabe, ale wystarczające. Natura widocznie dlatego uczyniła tę różnicę, ponieważ liczy na mniejszą pomoc ze strony dorosłych u zwierząt, a na większą i skuteczniejszą u ludzi.

Te instynkty uzdalniają człowieka do pewnych czynności. Wychowanie nie mogłoby małego człowieka nauczyć oddychać i ssać, bo nie miałoby do tego po prostu czasu. Człowiek, rodząc się, umie oddychać i ssać, ale ta umiejętność potrzebuje lekkiej pomocy ze strony dorosłych, aby dziecko natychmiast mogło ją wyzyskać dla swego dobra.

Skoro dziecko przy urodzeniu nie krzyknie, co jest koniecznym warunkiem, aby zaczęło oddychać, wywołuje się krzyk, a tym samem oddychanie, sztucznymi sposobami.

Instynkty są człowiekowi potrzebne tylko w początku, później nie odgrywają one w jego życiu żadnej roli. Mówi się wprawdzie o instynkcie zachowawczym, który powoduje człowieka do unikania niebezpieczeństw, ale jest to prawdopodobnie zdolność wyrobiona na mocy doświadczenia, która zupełnie niesłusznie nazywa się instynktem.

Człowiek przynosi dalej ze sobą gotowy umysł. Czym jest umysł, tego nie wiemy, ale przez badanie poznaliśmy jego objawy. Umysł przywiązany jest do ciała, w szczególności do tzw. systemu nerwowego. Ze wzrostem i doskonaleniem się naszego ciała wzrasta i doskonali się także umysł.